NO SIEMA.
Wczoraj czytałam książkę, akcja najpierw toczyła się we Włoszech, potem w Międzyzdrojach. Dzięki temu zanim zasnęłam sporo wspominałam.
Włochy? Tęsknię za wymykaniem się na plażę, siedzeniem na mokrym piasku, zakopanymi w nim stopami, i coraz to nowszymi falami, które je odsłaniały. Tam z dziewczynami pierwszy raz piłyśmy Breezery, których logo stało się symbolem wyjazdu.
Taki luz, no stress.
Międzyzdroje? Nie chce o nich myśleć, bo wtedy wspominam też Szczecin. A to boli, mimo, że nie powinno.
Ale podjęłam decyzję, teraz jest pięknie. ♥



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz