Jakoś gdy tak wspominałam Włochy to zaczęłam też Corfu, więc wracając...
Tyle wspaniałych wspomnień, że trudno to opisać.
Na promie melanż, nasz obóz wykupił wszystkie Heinekeiny, a Michał z filtrów chciał skręcać fajki. Wiadomo, spiny muszą być, Grzesiu z Mateuszem przyszli w odwecie "bo ona robi loda mu". Potem próbowaliśmy spać, ja rozwalona na Pukarczyku, Gabi na mnie. Ale ona tak się wierciła, że chłopaki zwątpili i poszli spać na helikopter. Michał w tym czasie sobie trzeźwiał. W autokarze wszyscy na kacu, walczyliśmy do końca! Potem sam pobyt na wyspie był cudowny. Ciężko wymieniać wszystko po kolei, tak wiele tego było. Jak pijani kumple przychodzili, wychodzili na szafę czy jak Grzesiu klimatyzację wyłączał. Symaradełko, granie w nożną piętnaście minut, ICE CLUB, Miłość, Konin, rozwalanie łóżek. Trzy ostatnie noce zdecydowanie zmiażdżyły wszystko.
young wild &free
DZIĘKUJĘ.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz