Nie mogę tak. Ta huśtawka nastrojów mnie
wykańcza. Jednego dnia czuję, że mogę wszystko i że nadeszła już chwila
kiedy jestem wolna od wszelkich uczuć i wspomnień. Mam wrażenie, że moje
życie zaczyna się od nowa i mam w sobie na tyle sił, aby stawić czoła
wszelkim problemom. To taki moment kiedy zaczynam cieszyć się życiem.
Ale później nadchodzi nowy poranek i wszystko się zmienia. Nagle czuję
się tak źle jak na początku tej mozolnej drogi. Kolejny raz wszystko
wraca i uderza we mnie z niesamowitą prędkością. Czuję się taka
rozerwana między tym co było a co jest. Tak bardzo tęsknię i siedzę z
telefonem w ręku wybierając jego numer i rozłączając się przed pierwszym
sygnałem. Nie mam odwagi z nim porozmawiać, a tak bardzo tęsknię za
jego głosem. Nie wiem, zwyczajnie nie wiem co powinnam robić. Chyba po
prostu czekam aż wydarzy się coś co ponownie sprawi, że poczuję się
lepiej. I tak w kółko. Ile to jeszcze będzie trwało? Przecież od tego
można zwariować. /napisana

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz